Pellet drożeje przed zimą. Poseł Ryszard Wilk naciska na ministerstwo: „Teraz czas działać”
- Dodano: piątek, 28 sierpień 2026 11:48
- |
- Autor: Artykuł Nadesłany
- |
- Odsłon: 736
Jeszcze kilka lat temu tona pelletu kosztowała około 1400–1800 zł. Dziś w wielu regionach trzeba zapłacić 2400–3000 zł, a miejscami nawet więcej. Dla setek tysięcy gospodarstw domowych oznacza to jedno: nadchodzący sezon grzewczy może mocno uderzyć po kieszeni. Poseł Ryszard Wilk chce, by rząd zajął się jednym z problemów wskazywanych w analizie UOKiK – ograniczoną podażą drewna.
Pellet coraz droższy. Problem dotyczy setek tysięcy gospodarstw
Ceny opału wyraźnie wzrosły. Jak wskazuje poseł Ryszard Wilk, jeszcze w 2023 roku tona dobrej jakości pelletu kosztowała średnio 1400–1800 zł. W sierpniu 2026 roku ceny w większości regionów Polski sięgają już 2400–2900 zł za tonę, a w niektórych miejscach przekraczają 3000 zł.
Problem jest szczególnie istotny dla gospodarstw, które zdecydowały się na ogrzewanie pelletem jako alternatywę dla innych źródeł ciepła.
Z opublikowanej 27 sierpnia analizy UOKiK wynika, że obecnie około 450 tys. gospodarstw domowych posiada kotły na pellet lub drewno. To o około 90 tys. więcej niż w 2023 roku. Rosnący popyt spotyka się jednak z problemem podaży surowca.
Mniej drewna, mniej trocin, droższy pellet?
Jednym z czynników wskazywanych przez UOKiK jest zmniejszenie sprzedaży drewna przez Lasy Państwowe. Ma to znaczenie nie tylko dla odbiorców drewna opałowego czy przemysłu drzewnego.
Pellet powstaje przede wszystkim z trocin i innych pozostałości po przetwarzaniu drewna. Jeżeli do przemysłu trafia mniej surowca, potencjalnie zmniejsza się również dostępność materiału wykorzystywanego do produkcji pelletu.
W tle znajduje się wprowadzone w 2024 roku moratorium ograniczające pozyskanie drewna na części terenów zarządzanych przez Lasy Państwowe. Przedstawiciele branży drzewnej już wtedy ostrzegali, że ograniczenie dostępności surowca może mieć konsekwencje gospodarcze.
Poseł składa interpelację i apeluje do ministerstwa
Do sprawy postanowił wrócić poseł Ryszard Wilk. Złożył interpelację do Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz wystosował list otwarty do minister Pauliny Hennig-Kloski i sekretarza stanu Mikołaja Dorożały.
Wilk nie twierdzi, że moratorium jest jedyną przyczyną wzrostu cen pelletu. Wskazuje jednak, że jest to jeden z czynników, na który państwo może stosunkowo szybko oddziaływać.
Poseł apeluje o pilną rewizję moratorium oraz innych ograniczeń w pozyskiwaniu drewna – szczególnie tam, gdzie nie są one konieczne ze względów przyrodniczych. Jak argumentuje, zwiększenie krajowej podaży surowca mogłoby poprawić sytuację zarówno polskich przedsiębiorstw, jak i gospodarstw domowych.
„Nie czekajmy do zimy”
Wilk prowadzi również akcję w mediach społecznościowych. Wzywa mieszkańców do udostępniania jego apelu, komentowania i nagłaśniania problemu.
Argument jest prosty: sezon grzewczy 2026/2027 jest coraz bliżej, a wraz z nim kolejne zakupy opału.
– Nie czekajmy, aż przed zimą za skutki tej polityki jeszcze więcej zapłacą Polacy. Teraz czas działać – przekonuje poseł.
Czy ministerstwo zdecyduje się na zmianę podejścia do ograniczeń w pozyskiwaniu drewna? Dla osób ogrzewających domy pelletem odpowiedź może mieć bardzo konkretną wartość – liczoną w tysiącach złotych za każdy sezon grzewczy.
Źródło: Biuro Poselskie Ryszarda Wilka


