Butelkomaty miały być ekologią. Zamiast tego stały się… gniazdami os i szerszeni?
- Dodano: czwartek, 27 sierpień 2026 11:49
- |
- Autor: D.Markowicz
- |
- Odsłon: 838
Miało być ekologicznie, nowocześnie i z korzyścią dla środowiska. Butelkomaty, które pojawiły się przy sklepach, miały zachęcać mieszkańców do zwracania opakowań i porządkować system gospodarowania odpadami. Problem w tym, że w praktyce nie zawsze wszystko wygląda tak kolorowo.
W ciepłe, letnie dni urządzenia mogą stać się atrakcyjnym miejscem dla owadów. Resztki słodkich napojów pozostające w zwracanych butelkach i puszkach przyciągają osy oraz szerszenie. W efekcie okolice butelkomatów mogą zamienić się w prawdziwą pułapkę dla klientów i pracowników sklepów. Przekonaliśmy się o tym na własnej skórze przy jednym ze sklepów w Moszczenicy.
Niebezpieczne spotkanie może skończyć się tragicznie
Dla większości osób użądlenie osy czy szerszenia kończy się bólem, obrzękiem i kilkoma nieprzyjemnymi dniami. Są jednak osoby uczulone na jad owadów błonkoskrzydłych, dla których takie spotkanie może być śmiertelnie niebezpieczne.
Silna reakcja alergiczna, czyli wstrząs anafilaktyczny, może rozwinąć się bardzo szybko. Pojawiające się trudności w oddychaniu, obrzęk gardła, gwałtowne osłabienie czy utrata przytomności wymagają natychmiastowej pomocy medycznej.
W przypadku ciężkiej reakcji alergicznej liczą się minuty. Dlatego miejsce, z którego korzystają codziennie dziesiątki czy setki osób, nie powinno stwarzać dodatkowego zagrożenia.
Nie chodzi oczywiście o to, aby rezygnować z segregowania i zwrotu opakowań. Ekologia jest potrzebna. Pytanie brzmi jednak: czy przy wprowadzaniu takich rozwiązań ktoś odpowiednio zadbał o ich bezpieczeństwo i regularne czyszczenie?
Butelkomat to także dodatkowa praca
Problem zauważają również pracownicy sklepów. Obsługa butelkomatu oznacza kolejne obowiązki – kontrolowanie urządzenia, reagowanie na awarie, sprzątanie jego otoczenia, usuwanie zabrudzeń czy sytuacji związanych z owadami.
To praca, która nie znika tylko dlatego, że urządzenie zostało postawione przed sklepem.
Dla pracownika sklepu może to oznaczać konieczność podejścia do urządzenia, przy którym krążą osy czy szerszenie. A przecież nie każdy pracownik ma możliwość czy obowiązek wykonywania czynności związanych z usuwaniem gniazd owadów.
Ekologia nie powinna oznaczać przerzucania dodatkowych obowiązków i ryzyka na pracowników sklepu.
Kto powinien za to odpowiadać?
Warto więc zadać pytanie: kto odpowiada za stan techniczny, higienę i bezpieczeństwo wokół butelkomatów?
Jeżeli urządzenia mają być elementem nowoczesnego systemu zwrotu opakowań, powinny być również regularnie kontrolowane, czyszczone i zabezpieczane przed sytuacjami, które mogą stanowić zagrożenie dla ludzi.
Bo trudno mówić o ekologicznym rozwiązaniu, jeżeli obok maszyny, do której mieszkańcy mają wrzucać opakowania, pojawiają się gniazda os i szerszeni.
Butelkomat miał być symbolem ekologii. Nie może stać się symbolem braku odpowiedzialności za bezpieczeństwo.

