Ta strona wykorzystuje pliki Cookies do poprawnego działania.
moszczenica info gmina moszczenica
Artykuły
REKLAMA

Szpital w Nowym Sączu odmówił przyjęcia, bo nie podpisali ankiety COVIDOWEJ.

  • Dodano: wtorek, 20 październik 2020 11:32
  • |
  • Autor: D.Markowicz
  • |
  • Odsłon: 6250

Wczoraj(tj. 19 października 2020) do naszej redakcji zgłosiła się Pani Beata Mizianty z Nowego Sącza, która chciała z nami i czytelnikami podzielić się swoją historią, opowiedziała nam o tym jak potraktowano jej potrzebują córkę w Szpitalu Specjalistycznym im. Jędrzeja Śniadeckiego w Nowym Sączu. Oczywiście Pani Beata zgłosiła sprawę do NFZ, Ministerstwa Zdrowia i Rzecznika Praw Pacjenta.

 

„- W dniu 15 października 2020 roku, moja córka w szkole poczuła się bardzo źle i po pewnym czasie napisałam jej żeby wracała do domu. Miała silny ból w okolicy podbrzusza. Zaczęłam wydzwaniać do przychodni, jednak cały czas było zajęte. Na szczęście do przychodni mam 20 metrów. Zaproponowano nam teleporadę, na którą nie wyraziłam zgody i zażądałam wizyty. Udało się, pani doktor zbadała córkę, jednak niewiele to wniosło, ponieważ stwierdziła, że nie może określić, co może być. Może wyrostek a może jajniki. Wypisała skierowanie na SOR.” – pisze do nas Pani Beata z Nowego Sącza

 

„- Córkę cały czas bardzo mocno bolało, więc pojechałyśmy do Szpitala Specjalistycznego im. Jędrzeja Śniadeckiego w Nowym Sączu. Czekając w kolejce do rejestracji moją uwagę zwróciła Pani kręcąca się po sorze z wenflonem i karteczką w ręce. Zapytałem czy mogę w czymś jej pomóc, powiedziała, że dostała taką kartkę i nie bardzo wie, o co chodzi a nikt nie udziela jej informacji. Pragnę nadmienić, że na SOR w tym czasie było ok. 7 osób, więc nie był to tłum. Zaczęłam czytać i nie mogłam uwierzyć w treść. Wysłałam je Państwu, jako załącznik. Zapytałam tej kobiety, dlaczego tu przyszła, na co odpowiedziała, że chce zbadać potas czy sód, dokładnie już nie pamiętam, ale powiedziałam jej, że na jej miejscu zrobiłabym to w przychodni.” – dodaje Pani Beata.

 

Kiedy Pani Beata podeszła do rejestracji kazano jej wrócić z wypełnioną ankietą, która leży przy wejściu.

 

„- Wzięłam ankietę do ręki i czytam: Ankieta pacjenta zgłaszającego się z powodu podejrzenia zakażenia koronawirusem SARS-COV-2. Podeszłam do okienka i mówię, że nie podpiszę tej ankiety gdyż córka zgłasza się z podejrzeniem zapalenia wyrostka, a nie z podejrzeniem COVID. Na co Pani bez cienia empatii odpowiada, proszę jeszcze podpisać oświadczenie, o wyrażeniu zgody na położenie zdrowego dziecka na sali z osobami z potwierdzonym koronawirusem, jeśli nie, to nie Pani córka nie zostanie przyjęta.” – pisze Pani Beata.

 

Pani Beata i jej córka nie mogły uwierzyć w to, co się dzieje. Ale po raz kolejny powiedziano im, że jak nie podpiszą dokumentów to córka nie zostanie przyjęta.

 

„- Powiedziałam, że nie podpiszę tego. Pani poinformowała mnie, że córka nie zostanie przyjęta. Powiedziałam też, że zadzwonię na Policję, a Pani powiedziała żebym dzwoniła.” – nadmienia Pani Beata.


„- Zadzwoniłam na policję i zostałam uświadomiona, że to nie ich sprawa. Nie mogłam tego pojąć, jak to nie ich sprawa? A brak maski na twarzy zdrowego człowieka to już ich sprawa?” – zadaje sobie pytanie Pani Beata.

 

Pani Beata nie poddawała się i postanowiła zadzwonić do Rzecznika Praw Pacjenta. Na tablicy widziała, że czas oczekiwania to 3,5 godziny, więc utwierdziło ją to w przekonaniu, że czasu nie marnuje.

 

„- Po dłuższym oczekiwaniu udało mi się połączyć z Rzecznikiem Praw Pacjenta, gdzie bardzo miła Pani wysłuchała tego, co mam do powiedzenia oraz po przeczytaniu jej treści dokumentów, które dostałam do podpisania powiedziała, że to absolutnie niedopuszczalne. Zaleciła abym napisała skargę do NFZ na kierownika jednostki oraz przesłać kopię na wskazany adres. Odpowiedziałam, że oczywiście to zrobię, ale nie bardzo wiedziałam, co mam dalej robić. Niestety Pani nic więcej nie potrafiła mi już doradzić.” – pisze Pani Beata.

 

Pani Beata oczywiście skargę napisała i wysłała w odpowiednie miejsca, m.in. do NFZ, Ministerstwa Zdrowia, Wojewody Małopolskiego, Prezydenta Nowego Sącza oraz do Rzecznika Praw pacjenta.

 

Niestety nikt z osób decyzyjnych w szpitalu nie chciał porozmawiać z Panią Beatą i z Rzecznikiem Praw Pacjenta.

 

„- W międzyczasie kolejny pacjent widząc, że nie zgadzam się na podpisanie tych papierów powiedział, że bardzo dobrze zrobiłam poruszając ten temat. On przyszedł ze stłuczeniem i także kazano mu podpisać, że zgłasza się z powodu podejrzenia Covid. W pewnym momencie przechodzący obok sanitariusz upomniał mnie, że mam nieprawidłowo założoną maseczkę i narażam jego zdrowie. Odpowiedziałam mu, że chyba sobie raczy żartować dając do podpisu pismo, że zgadzam się na umieszczenie na jednej sali zdrowego dziecka z osobami z pozytywnym wynikiem. Odpowiedzi ze strony sanitariusza brak.” – pisze Pani Beata.

 

„- Wspomniana wcześniej pacjentka zdecydowała w międzyczasie, że jednak nie zaryzykuje i wraca do domu. Pojawił się jednak problem w postaci wkłutego już wenflonu. Po dłuższej chwili, wenflon usunął sanitariusz. Kobieta zdezorientowana i przestraszona opuściła szpital.” – dodaje Pani Beata.

 

„- Córka oczywiście nie uzyskała tzw. Gwarantowanego Świadczenia Opieki Zdrowotnej, ponieważ, nie zgodziłam się na poświadczenie nieprawdy, co notabene jest karalne. Nie działałam na szkodę dziecka, ponieważ prosto ze szpitala pojechałam na prywatną wizytę do ginekologa. Koszt 200 zł i zero problemów, aby się dostać. Będąc z córką u ginekologa zadzwoniłam do szpitala w Krynicy i powiedziano mi, że nie ma problemu, aby przyjąć córkę. Osoba, z którą rozmawiałam nie mogła uwierzyć w to, co nas spotkało, myślała, że te ankiety to tylko krążą gdzieś po internecie.” – pisze Pani Beata


Sytuacja, która spotkała naszą czytelniczkę nie jest jedynym przypadkiem. Sprawa o tyle bardziej przykra, gdyż Pani Beata na przełomie marca i kwietnia dla tego samego szpitala poświęcała swój czas i szyła maseczki dla medyków.

 

Jeśli tak to wszystko będzie dalej wyglądać, to niestety, ale sytuacja będzie fatalna. Coraz więcej osób na portalach społecznościowych opisuje swoje przykre sytuacje ze służbą zdrowia. Najgorsze jest to, że chodzi o NFZ, a prywatnie problemów nie ma.

 

Dziś na portalu społecznościowym facebook czytamy m.in. komentarz osoby, która dowiedziała się o odwołaniu wizyty kontrolnej swojej córki.


„- Przed chwilą otrzymałem telefon od Poradni Chirurgiczno-Ortopedycznej w Nowym Sączu z komunikatem – Pańska Córka nie zostanie jutro przyjęta przez lekarza na kontrolę złamanej ręki, ponieważ lekarz, który miał ją przyjąć jest nieobecny do końca miesiąca. Na moje pytanie – to, kto może mnie przyjąć w zastępstwie? Pani recepcjonistka mówi – Proszę Pana, brakuje mi lekarzy, wszystkie wizyty odwołuje, bo wzięli wolne w obawie przed Covidem. Ja już mam zdarte gardło, ręce mi opadają z bezsilności. Takie słowa usłyszałem godzinę temu w telefonie. Brawo Brawo służba zdrowia, jeszcze raz Brawo!!!!” – pisze Mężczyzna, mieszkaniec Nowego Sącza.

 

Informację z podobną sytuację otrzymaliśmy także na e-maila od kolejnego Czytelnika, mieszkańca Gorlic, który pisze do nas:


„- Dziecko miało katar, ból gardła i było bardzo osłabione. Skontaktowaliśmy się telefonicznie z jedną z przychodni w Gorlicach. Odebrała pielęgniarka, zapytała o dolegliwości i przełączyła rozmowę do lekarza. Lekarz również wypytał o dolegliwości i stwierdził, że nie ma potrzeby przyjechać do przychodni. Poradził aby badać temperaturę, sprawdzać wydzielinę z nosa… Dobrze że nie kazał jeszcze osłuchać dziecka stetoskopem… Nadmienię tylko fakt, że do tego samego lekarza nie ma problemu dostać się w godzinach popołudniowych na wizytę prywatną.”

 

Jak to wszystko będzie dalej wyglądało? Tego nie da się przewidzieć, ale można przypuszczać że liczba zgonów i potrzebujących wzrośnie. Pojawia się pytanie po co płacimy składki zdrowotne, skoro nie możemy uzyskać „gwarantowanego świadczenia opieki zdrowotnej”?

 

REKLAMA

Co? Gdzie? Kiedy?

Pogoda

REKLAMA

Najczęściej czytane

REKLAMA

Najnowsze komentarze

Hubert skomentował artykuł Pożar kotłowni w Staszkówce
Nie przesadzajcie z tymi kpinami i nie oskarżajcie że ktoś kogoś nie lubi bo napisał drobny żart a ...
Basia skomentował artykuł Pożar kotłowni w Staszkówce
Do znajomej.. Kpiny????bardziej podziw i uznanie Nie widzę w komentarzach powyżej by ktoś kierowa...
Znajoma skomentował artykuł Pożar kotłowni w Staszkówce
Nie rozumiem, jak można być tak zazdrosnym albo zawistnym i wykorzystywać artykuł o pożarze do kpin ...

Logowanie

REKLAMA
REKLAMA
Moszczenica Info
 
Na skróty
 
Image

Copyright © 2008-2022 Moszczenica Info.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Realizacja, wdrożenie: Agencja DM